Blog “Zbawieni” - c.d.
Podany w poprzednim wpisie blog Zbawieni jest naprawdę fascynującą lekturą z uwagi na afirmację dogmatów, powtarzanie w kółko religijnych terminów-wytrychów, również niestety na mnogość literówek oraz na wykwintne podawanie truizmów.
Zasadniczo “desnsalitization” oznacza, że jeśli powtarzasz coś oburzającego a nawet coś oburzająco fałszywego stale i wciąż, i bez przerwy, to ludzie stopniowo stają się coraz mniej oburzeni, i ostatecznie zaakceptują to.
Szkoda, że nie zauważają pewnego małego szczegółu. Ta zasada działa w każdą stronę. Jeśli powtarzać człowiekowi wciąż i wciąż coś, co jest ze swej natury nieprawdziwe, nielogiczne, błędne, niemoralne, złe - stanie się to elementem ich postrzegania, a co gorsze wymienione epitety ulegną odłączeniu. Tak działają sieci neuronowe! Po co niby są msze coniedzielne? Służą treningowi neuronalnemu, aby owieczki nie uciekły. Co jakiś czas treningi się intensyfikuje, np. w postaci rekolekcji. Takimi sprawami powinna zajmować się inżyniera społeczna.
Poprzedni post skomentował zapewne któryś z twórców tego bloga:
mobi Says: sierpień 26th, 2006 at 5:58
Dzięki, że nas zacytowałeś. Mam nadzieję, że komuś to się jednak przyda i nie potraktuje tego, jako głupotę, jak ty to robisz. Ludzie niewierzący mają prawo nie wierzyć. Jak mawia reklama Plusa: “szanujemy ich”.
Marne to przyrównanie - wiary do Plusa. Wypowiedź ta jednak świadczy o mechanizmie ochronnym memu. Trochę na zasadzie “trzeba siać, siać, siać” znanym z Radia Maryja. Oczywiście, że ludzie niewierzący mają prawo nie wierzyć. Dlaczego jednak osoba, która “odrzuciła” musi być od razu pod wpływem zła, dopuszczać się “kłamstwa z piekła rodem“? Bóg przecież sam dał nam rozum i wolną wolę. Jakież to krótkowzroczne nadawać pokusom, odstępstwom od “norm”, “wybiegom” - postać Diabła Kusiciela. Jest to swoją drogą niespójne, że niewierzącym wolno nie wierzyć, ale daje to również prawo do oskarżania ich o zło. A wypowiedź mobiego jest w gruncie rzeczy bezczelnością, bo na swoim blogu miesza moją osobę z błotem (choć w oparciu o mitologię chrześcijańską - w sumie nie powinienem sie przejmować :)), a tutaj pisze: “szanujemy ich”. Niespójne. Zwłaszcza, że nie mnie, a ich.
Brednie memalne
Na jaśnie oświeconym blogu Zbawieni, można przeczytać ciekawe rzeczy.
Żyjąc parę wiosen już na świecie, jedno widzę i jednego doświadczam - my ludzie jesteśmy podatni na odrzucenie. To choroba, z którą każdy z nas gdzieś tam chodził bądź chodzi i chyba nie ma takiego, który przyszedłby do Boga zupełnie wolny od tego problemu. Jakkolwiek tego doświadczyliśmy, jedno trzeba powiedzieć sobie jasno - z punktu widzenia Boga - odrzucenie jest kłamstwem. Kłamstwem diabła. To on chce, byś w to wierzył, że jesteś odrzucony, że nikt się Tobą nie interesuje. Odrzucenie sprawia, że patrzysz na ludzi i szukasz, szukasz, szukasz akceptacji, oczekujesz aprobaty. Oczekiwania, oczekiwania i jeszcze raz oczekiwania. Następnym przystankiem po przyjęciu kłamstwa, że jest się odrzuconym jest poczucie osamotnienia co z kolei prowadzi często do depresji. Moi kochani - odrzucenie to kłamstwo z piekła rodem. W moim życiu z Bogiem, w moich wielu sytuacjach, gdy naprawdę potrzebowałam Jego pomocy zrozumiałam, że On tak naprawdę nie ma wielu recept na wiele problemów i mimo, że jest On najlepszym psychologiem i rozumie nas jak nikt, ma jedno lekarstwo, które może nas uleczyć. Jest nim ofiara Jezusa na krzyżu.
Mem boga chrześcijańskiego jest na tyle silny i zdradliwy, że myśl o jego usunięciu powoduje uruchomienie procedur ochronnych. To prawdziwy wirus umysłu.
Kaczyński i Łukaszenka
Heh, na blogu Smartura znalazłem fajny wierszyk i ciekawe porównanie dwóch prezydentów.
Wierszyk pozwolę sobie wkleić tutaj, a porównanie pod linkiem.
Bo to są kaczki z naszej paczki,
co zgubiły wykałaczki,
teraz z dzioba tak im jedzie
że aż się dziwią ruskie niedźwiedzie,
bo nawet im aż tak nie jedzie!Kaczokreta pozdrawiamy
a my się nie damy,
gazowe maski na mózg pozakładamy
i przetrwamy!
Nieomylność kościoła, czyli o tym, jak Watykan podpisał konkordat z nazistami
W ramach odsłaniania twarzy kościoła i kwestionowania dogmatu o jego nieomylności, którego żaden papież nie odważył się naruszyć… obejrzyjcie kolekcję pięknych zdjęć obrazujących jedność kościoła i nazistowskich Niemiec.

Na tym zdjęciu na przykład widzimy podpisywanie wzmiankowanego w tytule konkordatu.

A tutaj salutujący księża.
Dzisiaj mówi się: “Ależ bądźmy miłościwi i wybaczmy błędy przeszłości! Cóż mogli zrobić ci biedni ludzie, wplątani w wir historii!”.
Jak to co? Jak ktoś, k***a, mógł nie widzieć, że rasizm i antysemityzm to nienawiść? A zwłaszcza ludzie szkoleni w miłości do bliźniego!?
Nie rozumiem, jak można utrzymywać zasadę nieomylności w obliczu którejkolwiek z tych fotek. SKANDAL!




