Surionis fragmina

KDE 3.5 i Slackware 11.0

Opublikowany w Linux by Surion E. w dniu grudzień 10th, 2006

KDE logoPrzeniosłem się ostatnio zupełnie na oprogramowanie spod KDE. Jestem pod wrażeniem edytora Kate… i banalnego Kjots. Do tej pory nieustająca miłość do Gnome i GTK nie pozwalała mi na podobne ekscesy, ale rzeczywistość zmusiła mnie do długiej próby z Qt i KDE. Nadal brakuje mi niektórych funkcjonalności Gnome, ale powoli się przestawiam i summa summarum jestem zadowolony. No prawie, bo… dźwięki są takie sobie :) Tak myślę, że jeśli będę tu od czasu do czasu opisywał fajność* oprogramowania z gałęzi K, może kogoś skłonię do jego używania.

*fajność - (por. ang. fine, hol. fijn, niem. fein) coś pośredniego między użytecznością a zdolność do sprawiania radochy :)

6 Responses to 'KDE 3.5 i Slackware 11.0'

Subscribe to comments with RSS or TrackBack to 'KDE 3.5 i Slackware 11.0'.

  1. sampoport said, on grudzień 11th, 2006 at 2:25

    Funkcjonalność Gnome polega na tym, że nie sposób pozbyć się całego obramowania okna, dać rzeczonego w tryb full screen i zmusić do tego, żeby pojawiało się na określonym pulpicie. I to zadecydowało o używaniu KDE. Oraz kilka pomniejszych upierdliwości :D

  2. Surion E. said, on grudzień 11th, 2006 at 4:56

    Hm. Może używałeś starego gnome jakiegoś? Nie miałem żadnych problemów z ustawianiem okine na dowolnych pulpitach ani z trybem fullscreen… :>

  3. sampoport said, on grudzień 12th, 2006 at 2:45

    Tutorial poproszę :P
    Nie tak znów starego, choć starego też, bo chwilę już się z linuksem znamy ;) Po prostu nie wykryłem sposobu na takie konfigurowanie okien w metacity na jakie pozwala kwin - łatwo, wszystkie parametry i indywidualnie dla każdego okna.

  4. Surion E. said, on grudzień 13th, 2006 at 5:47

    OK. To jeszcze wypowiedz się właściwie o słuszności wyboru Slacka :)

  5. sampoport said, on grudzień 15th, 2006 at 5:40

    Właściwie to my się ze Slackiem nie znamy ;)

  6. qx said, on marzec 4th, 2007 at 11:06

    “Każda sroczka swój ogonek…”
    Używam to na zmianę albo jednocześnie KDE, GNOME i Enlightenment. Dopiero to ostatnie środowisko przekonało mnie do używania częściej klawiatury, niż myszy. Mają kilka genialnych rzeczy, ale nie o tym miało być…
    Praca w Gnome jest na starcie bardzo wygodna, zasady są klarowne itepe itede. W KDE trzeba kilka do kilkunastu godzin posiedzieć, nierzadko poczytać, poszukać czegoś w sieci. Da się w ten sposób zyskać więcej, niż ma do zaoferowania Gnome. Nie każdy tego potrzebuje. To moim zdaniem najistotniejsza różnica. Użytkownicy z reguły instalują oba biurka, bo i tu i tu brak im jakichś aplikacji. Mi samemu wystarczyłoby może “tylko” KDE, raczej nie sam GNOME.
    A zauważyliście ostatnio, że oprogramowanie zaczyna być tworzone dla bałaganiarzy i ludzi, którzy mają tak dużo danych, że nie wiedzą, co z tym zrobić? Weźmy takiego Amaroka czy programy do prowadzenia bazy zdjęć.

Leave a Reply