Kile, Kate i vi/vim
Ileż wysiłku (!!) kosztuje przechodzenie na Kate i Kile…
Zacząłem uczyć się uniksów od starego AIX-a. A tam było tylko vi. Potem był Slackware 9.0, a tam był vim. I tak mi zostało. Teraz, za każdym razem, gdy chcę edytować powiedzmy jakiś plik .tex, łapię się na tym, że jestem w połowie roboty, ale używam vi/vim… Podczas gdy Kile jest bardzo dobrym narzędziem. :/
Consuetudo altera natura.





Surion, ten format ma znaczenie dla pasjonatów oraz fanatyków uczelnianych, w zyciu wspolczesnego programisty nie pisze sie w tym dokumentacji, nie robi sie wykresow czy podobnych, wątpie też aby istniala dla niego jakakolwiek przyszlość, przyszlościa mozna nazwać XML czy obiektowe jezyki programowania. Jak dobry by on nie byl, to i tak skazany jest na śmierć, na rzecz latwych graficznych narzedzi projektowania, po co utrudniać sobie życie? Bo tak lubie? XD
LaTeX do robienienia wykresów nie służy. A wszystkie instytucje publikujące badania przyjmują właśnie format TeXa… Bo ten format jest STANDARDEM dla publikacji naukowych. LaTeX nie jest językiem programowania.
Jak to utrudniać? Przecież to ułatwia…