Pleonazmy
Zainspirowany kursem, który jestem zmuszony ukończyć (ale nie żałuję, jest naprawdę dobry i polecam, Poprawna Polszczyzna I, na moodle’u z UW), postanowiłem dodać swoje cztery grosze do popularyzowania poprawności językowej, która zawsze w zbytnim stopniu leżała mi na sercu (a którą i tak zaniedbuję, czego rozliczne przykłady widać na blogu).
Zajmiemy się pleonazmami. Pleonazm to rodzaj “masła maślanego”, jeśli tak można powiedzieć. Zwrot, w którym występują człony o takiej samej treści, ale, uwaga!, pozostają w stosunku gramatycznym nadrzędno-podrzędnym. Stosunek nadrzędno-podrzędny oznacza, że jeden wyraz określa drugi, lub jest jakoś od niego zależny. Czyli odwrotnie niż tautologie, które są równorzędne, jak np.: pochodzenie i geneza, poprawa i polepszenie, więc w takim razie. Tak się oczywiście mówić nie powinno. W języku wypadki rzeczonego typu zdarzają się z kilku powodów:
- niezrozumienia treści używanych słów,
- nieudolności stylistycznej lub szablonowości stylu,
- nadmiernej ekspresji.
Jeśli kiedyś odkryjecie moją nieudolność stylistyczną, koniecznie dajcie znać.
Zakładam niniejszym serię wątków “Pleonazm na dziś”, w którym niepoprawne wyrażenia będą stosownie piętnowane.





Rzeczy się zdarzają. Zaś zdaŻenie w polskiej pisowni nie występuje
Ej, Surion, płatny ten kurs?
Płatny 0PLN dla studentów i doktorantów UW, którzy mają żetony na przedmioty ogólnouniwersyteckie.