O niechcianych lekturach
Ostatnio stało się głośno z powodu kolejnego ruchu Ministerstwa Edukacji. Co prawda to dopiero projekt; sam Roman Giertych powiedział, że jest otwarty na propozycje. Mam jednak niejasne przeczucie, że to czcze gadanie, a usunięcie Franza Kafki, Witolda Gombrowicza (”Ferdydurke”), Brunona Schulza, Gustawa Herlinga–Grudzińskiego (”Inny świat”), Fiodora Dostojewskiego, Witkacego, a nawet (sic!) Goethego i Conrada będzie forsowane stylem “wbrew czemukolwiek”. Gdy przeglądam tę listę i myślę o światopoglądzie partii, która włada obecnie Ministerstwem, powody takiego posunięcia stają się jasne. Najbardziej jednak porusza mnie usunięcia “Innego świata”, ponieważ myślałem, że wyrośliśmy z prób zamazywania rzeczywistości.
Jeśli chcesz wyrazić swój sprzeciw, kliknij tutaj i się podpisz.





Tej “otwartości na propozycje” ministerialni myśliciele nawet nie próbują podpierać argumentami. Giertych wypowiedział się o przeczytanym niedawno Gombrowiczu, że go przeraził, Wierzejski przy tej lekturze w liceum się męczył. I wszystko jasne.
“Imię róży” staje mi przed oczyma. Żywym ogniem, można powiedzieć.
Nadchodzą barbarzyńcy. I myślę, że masz rację - zalecane lektury są prostsze w odbiorze, nie wymagają myślenia takiego jak wielka klasyka, a jej odbiorca będzie potem w sposób prymitywniejszy odbierał i postrzegał rzeczywistość.
Może też jest to tylko naiwny patriotyzm. Bogoojczyźniany z zakazem myślenia.
Witam.
W moim dzisiejszym wpisie w blogu zamieściłem link do tej samej petycji.
To nam jeszcze wolno. Podpisywać petycje, których nikt nie czyta.
spotkałam się z teorią, że inny świat wylatuje, bo nie przedstawia polaków w łagrze jako aniołów, co wszystkim wokół pomagają, a w wolnych chwilach się modlą. sądzisz, że o takie zamazywanie rzeczywistości chodzi, czy masz inną koncepcję?
Myślę, że takie zamazywanie to jest to, o co im podświadomie chodzi.