Arthur C. Clarke, “Wyspa delfinów”
Skończyłem czytać “Wyspę delfinów” Arthura C. Clarke’a. Kupiłem kiedyś na allegro takie stare wydanie z 1986 r. To bardzo ceniony autor, jednak do tej pory go nie czytałem. Na podstawie jego tekstu “The Sentinel” powstał uwielbiany film “2001:Odyseja Kosmiczna“.
“Wyspa delfinów” jest typową książką autorów pokroju Clerke’a. Nie błyszczą oni stylem, który jest bardzo spokojny, raczej płaski i nieporywający, nie unikają niezręczności; gdy priorytetem jest przekazanie czytelnikowi jakiegoś faktu, liczy się bardziej przekazanie go, niż przygotowanie czytelnika do jego przyjęcia. Jest za to w tego rodzaju książkach coś innego, jakiś pomysł, prognoza, rozwinięte i omawiane, na przykładach, w wydarzeniach i dyskusjach bohaterów, dlatego “Wyspa delfinów” należy do książek ciekawych, choć nie do najlepszych, jakie czytałem.
W “Wyspie delfinów” Clarke rozwija pomysł, wg którego delfiny mają rozwinięty system komunikacji na poziomie podobnym do naszego języka. Główny bohater, młody chłopak, trafia na wyspę, na której prowadzone są badania nad tym fenomenem. Autor czerpał z badań naukowych i ekstrapolował je przy pomocy własnych pomysłów. Rozwinął implikacje, które wynikają z założenia, że delfiny “mówią”. W książce pojawia się np. urządzenie do komunikacji z delfinami, okazuje się, że delfiny mają swoje opowieści przekazywane z pokolenia na pokolenia, a jedna z nich jest bardzo intrygująca
. Nie będę opisywał więcej szczegółów. Jak ktoś ma wolnych kilka wieczorów i nic lepszego do robienia – można śmiało polecić.





Witam
Muszę przyznać, że zachęciłeś mnie do lektury
Pozdrawiam
hmmm, no faktycznie “Wyspa delfinów” to nie najlepsza z jego książek. Ogólnie uważam że S-F jako gatunek najlepiej czuje się w krótkiej formie opowiadań i nowel. Polecam ci więc tegoż autora “Spotkanie z meduzą”.
A Clark, jest właśnie takim autorem do poczytania, ale za to jego pomysły są świetne.
Pozdrawiam
TJK, czekam na wtórną recenzję
Gdy chodzi o książki w stylu “Wyspa delfinów”, czy np. “Nastanie nocy” Asimova i Silverberga, rzeczywiście wolę, jeśli są krótsze. Ale “Diuna” Herberta była piękna razem ze swoją obszernością.
Macieju, coś w tym jest, co piszesz. Mnie jednak uwodzą również space opery, na które niestety nie mam czasu.
Diuna… czyżbyś wszystkie tomy połknął… ja szczerze przy Heretykach Diuny wysiadłem
może dlatego że w ebooku czytałem… co zaś do SF to mógłbym rozmawiać godzinami: Heinlein, Dick, Anderson, Strugaccy, Asimov, Zajdel i inni….. A Space Opery w sumie też popieram (np dylogia Wyzwolenie – wszystko co powinna mieć SO), choć jako gatunek bardziej je utożsamiam z filmami i grami (lepsze środki wyrazu dla tego rodzaju widowiska serial – Above&Beyond [stary ale jary], starcraft i W40K też mają w sobie coś spaceoperowego). Nie wiem czy czytałeś space operę w wydaniu A. Sapkowskiego… jeśli nie to powinna być gdzieś na SapekZone. ehhh a tak w ogóle to mógłbym o tym wszystkim mówić stronami bo rzadko mam z kim…
Jestem jak najbardziej zachęcony do przeczytania tego. Mam tylko nadzieje, ze nie bedzie problemow z dostepnoscia, bo to stare wydanie z 1986 na allegro i angielska okładka na blogu nie nastrajają zbyt optymistycznie do tematu.
Macieju, w zasadzie przeczytałem tylko pierwszy tom
Nie miałem kiedy i jak kontynuować, ale poza tym zawsze jest tak, że tylko pierwsza książka ma najwięcej smaku, kontynuację są na ogół gorszę i trochę sie tego obawiałem.
haes, szczerze mówiąc, nie wiem, jak z dostępnością. Kiedyś mignęła mi ta książka na liście białych kruków SF, ale na pewno można gdzieś dostać. Polecam serwis podaj.net
Pozdrawiam.
Hmmm… a ja ostatnio tylko zamawiam i płacę za książki, zamawiam i płacę… i odkładam na półkę, bo nie mam kiedy przeczytać (przy okazji polecam wyprzedaż na Merlinie:D np. książki po 2,5zł
). Ale wkrótce będzie trochę wolnego… może wreszcie poczytam coś innego… niż na co dzień:P
Pozdrawiam
Hmm i jeszcze pytanie czy robi wam różnicę że książka jest używana? czy koniecznie musicie mieć “nówki” na półce?
SamWieszKto, też tak miałem przez jakiś czas, ale ostatnio nadrabiam zaległości.
Tylko nie wiem, czy w takim tempie powinienem umieszczać tutaj wpisy o książkach, bo już mam dwie kolejne.
Macieju, ja tak na allegro kupiłem stare “Fantastyki”, nie przeczytałem wszystkich, ale przydały się m.in. przy licencjacie
. W zasadzie nie robi mi różnicy, czy książka jest używana. Używane nawet fajniej się czyta. Ale nowe też mają swój własny urok.
No ja już okres kupowania książek miałem za sobą… jak moja bibliografia tematyczna zaczęła dobiegać do 100-tki stwierdziłem, że trzeba się zatrzymać, zwłaszcza, że książki naukowe szybko się dezaktualizują. Dlatego teraz inwestuję głównie w książki, które się “nie starzeją”.
A odpowiadając na pytanie: to zdecydowanie wole nowe książki, bardzo nie lubię poniszczonych książek, a już doprowadza mnie do pasji jak ktoś pożycza ode mnie nową książkę i oddaje mi ją całą zmasakrowaną… poplamioną i powyginaną:/ Uważam, że cudze rzeczy należy szanować, a do książek ma szacunek szczególny:)
Mam szacunek szczególny miało być:P coś rozkojarzony jestem i błędy robię:P i nie lubię specjalnie kserówek, no chyba, że jakoś tekst użytkowy, to pokreślenia:P A i po książkach nie lubi pisać:P jeśli coś mi się podoba, jakiś fragment, cytat to przepisuję
Pozdrawiam
LOL znowu jakieś dziwne błędy, chyba idę się położyć:D
[...] Recenzja Suriona (po której kupiłem książkę na allegro): Tutaj. [...]