Ptasi incydent
Staliśmy w czworo na patio, dyskutując. T. się zalił, że przez cały weekend ma mnóstwo pracy, bo padł serwer od poczty i maile nie wychodzą z kolejki i trwa to od kilku dni, a poza tym naciskąją na pisanie grantu i profesorowi dysk padł, a dzwonią co i rusz z jakimiś sprawami, i że śpi po 2h od kilku dni i teraz napił się kawy i aż mu od niej niedobrze… nie minęło kilka minut, jak tak opowiadał, i ptak na niego narobił.
Wszyscy zamarli, a ja poczułem, że podłej rzeczywistości trzeba jakoś odpowiedzieć.
- E… chyba musisz się wytrzeć – powiedziałem.





sed -s /zalil/ubolewal/
brawo!!!!!!!!
przesąd mówi, że jak ptak na Ciebie narobi to wróży wielkie szczęście:)
Ale liczy się sam moment, pomińmy wróżbę.
Inna sprawa jest, ze od tego nie pojawily sie w moim zyciu wulkany szczescia i ogromne erupcje szczesliwych zbiegow okolicznosci. Podejzewam ze bylo to mlode ptaszysko “testujace sprzet”. Ja natomiast bylem obiektem betaX.
Czyli przesąd obalony.