O esperanto bez szczegółów
W liceum nauczyłem się esperanto. Nie używałem go od lat. No… może raz, czy dwa na rok. Dzisiaj jakimś sposobem trafiłem na kilka stron, a nawet blogów na jego temat lub w nim prowadzonych. To musi być całkiem fajna sprawa, pracować na przykład nad portalem lernu.net; zerknijcie do działu o zespole. Mają sporo użytkownków. Tutaj parę linków dla ciekawych:
- http://www.esperanto.net/
- http://pl.wikipedia.org/wiki/Esperanto
- http://www.cursodeesperanto.com.br/bazo/index.php?pl
- http://esperantujo2006.blogspot.com/
- http://birafehera.blogspot.com/
- http://my.opera.com/tobiasz83/blog/ - esperancki blog Polaka.
Najbardziej zaskakuje mnie, że tego języka nie zapominam… Tzn. nie tak, jak na przykład zapominam niemiecki i holenderski, które są nieprównanie bardziej złożone od esperanto (mimo swojej względnej prostoty). Gdyby przekonać gdzieś kogoś, że warto powszechnie nauczać tego języka jako lingua franca…
——-dodane później——-
Właśnie, znowu przypadkiem, znalazłem wpis nablogu Mikkego, w którym wypowiada się, dla odmiany, niepochlebnie o esperanto.
O niechcianych lekturach
Ostatnio stało się głośno z powodu kolejnego ruchu Ministerstwa Edukacji. Co prawda to dopiero projekt; sam Roman Giertych powiedział, że jest otwarty na propozycje. Mam jednak niejasne przeczucie, że to czcze gadanie, a usunięcie Franza Kafki, Witolda Gombrowicza (”Ferdydurke”), Brunona Schulza, Gustawa Herlinga–Grudzińskiego (”Inny świat”), Fiodora Dostojewskiego, Witkacego, a nawet (sic!) Goethego i Conrada będzie forsowane stylem “wbrew czemukolwiek”. Gdy przeglądam tę listę i myślę o światopoglądzie partii, która włada obecnie Ministerstwem, powody takiego posunięcia stają się jasne. Najbardziej jednak porusza mnie usunięcia “Innego świata”, ponieważ myślałem, że wyrośliśmy z prób zamazywania rzeczywistości.
Jeśli chcesz wyrazić swój sprzeciw, kliknij tutaj i się podpisz.




