Surionis fragmina

Różne sposoby spojrzenia na Święta

Opublikowany w Społeczeństwo by Surion E. w dniu grudzień 25th, 2007
Życzenia, prezenty, Mikołaj. Nie wszyscy się z tego tak cieszą. Jak napisano >>tutaj<<, Święta mogą być również nieprzyjemne i stresujące. Wszechogarniający choas świątecznych zakupów (akurat mnie ominął) oraz przymus świętowania na niektorych działa źle. To prawda, że Wigilia staje się motorem komercji - ale to od nas zależy, czy wydobędziemy z końca roku coś dobrego, czy damy się zagonić sklepom i księżom.

Jedyny słuszny łańcuszek

Opublikowany w Polityka, Społeczeństwo by Surion E. w dniu wrzesień 11th, 2007

Nie ignoruj tego mejla. To jest obywatelski łańcuszek szczęścia. Informacje w nim zawarte są gwarancją twego szczęścia.

Jeżeli nie chcesz powrotu PRL w wersji PiS - pójdziesz głosować!

Jeżeli chcesz Polski wolnej od układów, karczemnych awantur, podsłuchów, gwoździ - pójdziesz głosować!

Jeżeli na widok Braci Kaczyńskich, Ziobra, Leppera, Giertycha otwiera ci się w kieszeni scyzoryk – pójdziesz głosować!

Jeżeli jesteś dumny z bycia Polakiem i boli cię, to co mówią o nas w Europie i świecie - pójdziesz głosować!

Jeżeli uważasz, że Ojciec Dyrektor powinien być misjonarzem w czarnej Afryce - pójdziesz głosować!

Nie ignoruj tego wezwania! Potraktuj go bardzo poważnie!

Niejaki Jan Kowalski dostał tego mejla, nie poszedł głosować i jego mała firma padła a córka Halinka, już nigdy nie pojechała na wakacje!

Zofia Grzyb zignorowała tego mejla i wnet musiała wyjechać do Anglii zmywać naczynia, bo zamknięto szpital w którym była pielęgniarką.

Zenon Nowak nie wziął sobie go do serca i został bezpodstawnie oskarżony o szkalowanie władzy państwowej. Zenon Nowak pisywał wieczorami bloga.

Natychmiast roześlij go do wszystkich swoich przyjaciół i znajomych i idź głosować!

Pierwszy mejl został napisany przez Fraglesiego. Stało się to dnia 5 września 2007 roku po dwóch latach nieustającej degrengolady autorstwa partii mieniącej się (O ironio!) Prawo i Sprawiedliwość.

Inwigilowani nauczyciele - prywatność, jak kawa, na ławę

Opublikowany w Blog, Polityka, Społeczeństwo by Surion E. w dniu marzec 2nd, 2007

Siedzę spokojnie na uczelni, przerwa na herbatę, i czytam wpis na blogu Dariusza Chętkowskiego. Więcej tego nie zrobię. A po kryjomy cieszę się, że nie robiłem dydaktyki, pedagogiki, metodyki itd., nie poszedłem uczyć w szkołach, bo dzięki temu Minister Destrukcji Oświaty nie ma nade mną władzy.

Zawirowania w dynastii Kaczyńskich

Opublikowany w Polityka, Społeczeństwo by Surion E. w dniu luty 9th, 2007

Przecieramy oczy ze zdumienia czytając najnowsze wieści z portali. Onet, gazeta, pardon.pl, wp, Super Express!

Najpilniej (podobno) strzeżona (niezbyt udanie) tajemnica Pałacu wyszła na jaw. Córka Lecha i Marii Kaczyńskich rozstała się z mężem, z którym ma dziecko, a zakochała się w działaczu SLD! Podobno małżonkowie nie mieszkają już razem, za to nowi partnerzy przedstawili się swoim rodzicom. Piotr, nadal mąż córki Kaczyńskich, też już kogoś sobie znalazł.

Podobno nie układało im się od dawna, a mimo to pojawili się na billboardach wyborczych Lecha Kaczyńskiego. Co za nieprzykładny intrumentalizm! Kolejne małe, “nieznaczące” moralne zakrzywienia na łonie moralnie świetlistej partii. On sam nie jest oczywiście winien problemów swojej córki - jedyny problem, że wykorzystał trwające formalnie małżeństwo do tworzenia wizerunku politycznego.

Ciekaw jestem na palcach ilu rąk trzeba by zliczać, ile razy mówiono w wywiadach o szczęśliwym małżeństwie ich córki. Typowe polityczne zakłamanie każe utrzymywać wizerunek i wrażenie tak, aby były jak najbardziej spójne i oddziałujące na “durny tłum”. To smutne, że ludzie którzy roszczą sobie prawo do moralnej odnowy Polski również robią takie rzeczy. Ale żeby tak z synem działacza SLD? Prawdziwa miłość ponad podziałami, pisze Super Express. Toż to prawdziwi Romeo i Julia!, Tristan i Izolda!, Piram i Tysbe! Oby tylko się tak nie skończyło, bo ta rodząca się miłość jest jak nadzieja dla normalności (vide infra). A noż widelec syn Marcinkiewicza, albo innego prominetnego PiSowca, znajdzie sobie kochanka, będziemy przecierać oczy mówiąc: Gilgamesz i Enkidu!, Harmodios i Aristogeiton :)

Tak oto się toczy Kacza Ballada. Jak się okazuje, nawet u nich ludzie wolą własne szczęście od zasad. Takie historie są typowe w życiu ludzkim od zarania dziejów. Nie są obiektywnie złe, ani dobre, po prostu się dzieją. Jaką jednak otrzymają kwalifikacje moralną w samym PiSie… nie mówiąc o LPR? Czy dało to w ogóle do myślenia panu Lechowi?

Kutz w “Przeglądzie” z “Polityki” - czyli jak pozytywnie spojrzeć na otaczającą nas zgrozę

Opublikowany w Polityka, Społeczeństwo by Surion E. w dniu luty 9th, 2007

Polityka ma taką rybrykę “Opinie”. Są tam ciekawe (albo i nie) fragmenty wypowiedzi z innych magazynów. W tym poście mam na myśli Politykę Nr 5 (2590) z 3 lutego, str. 92, 1. kolumna. Zacytuję cały tamtejszy fragment z Kutza:

Kazimierz Kutz, reżyser i senator, o pożytku z IV RP:

- … doświadczenia prawicowe, jakie w tej chwili przechodzimy, jest ważne, gdyż jest skrótem do normalności. Dlatego, że Kościół jest w takim stanie, w jakim jest, że to są właśnie bracia Kaczyńscy, że mają marniutkie przystawki. Uważam więc, że w Polsce dzieje się bardzo dobrze. Mamy fascynujący i ciekawy czas. Czas zwiastujący koniec chorej prawicy.

- IV Rzeczpospolita, czyli jaka piękna katastrofa?

- Albo, jak pan woli, arcydzieło niedołęgów.

(W rozmowie z Przemysławem Szubartowiczem, “Przegląd”, 21 I)

Myślę, że niejedna osoba tego uczucia doświadczyła. :) To taka narastająca irytacja połączona z niedowierzaniem, które pojawiają się przy oglądaniu i czytaniu wiadomości. W pewnym momencie “coś pęka” i pojawia się przekonanie, że przecież to jakaś ironia czasu, czy kpina historii, nie ma się czym martwić, nie tylko my tak myślimy, czas oszołomów minie.

Oby… :O

Jeśli się komuś nudzi przyglądanie politykom, niech przywoła tę nadzieję.

Martwica mózgu, czyli w MENie grozą wieje

Opublikowany w Polityka, Społeczeństwo by Surion E. w dniu styczeń 3rd, 2007

sapientia.jpegCzy nie jest tak, że każdy powinien robić to, w czym jest najlepszy? Czy nie dzięki temu powstały ludzkie społeczności i stałe siedziby wiele, wiele lat temu? Czy to nie możliwość sprawnej kooperacji jest tym, co sprzęga grupy? :) Takie oto pytania pojawiły się, gdy dorwałem artykuł, o kulejącej ostatnio edukacji narodowej.

Zapraszam do takiej oto lektury.

Paweł Zanin pochodzi z Wałbrzycha. Ma 27 lat, skończony marketing polityczny na Uniwersytecie Wrocławskim i żadnego doświadczenia zawodowego z dziedziny edukacji.

W zasadzie już przywykłem do apokaliptycznej strategii politycznej Pana Romana Giertycha. Jednak nadal dziwią mnie, zarówno dokonywane przez Prawo i Sprawiedliwość, jak i Ligę Polskich Rodzin, zatrudnienia osób nieprzygotowanych. Jestem młody i nie pamiętam tak wiele, ale taka sytuacja jednoznacznie kojarzy mi się z minioną epoką, kiedy to nepotyzm był na porządku dziennym i nie był niczym wstydliwym. Ale to może ów marketing polityczny (dosł. kupczenie polityką?) jest sprawcą. Albo to Wałbrzyszanin umiał sie wkupić w łaski R. Giertycha, albo R. Giertych potrzebował kogoś, kto będzie sprawnie polityką kupczył.

Najmniej miłe jest, że na stanowisko wicedyrektora Centralnego Ośrodka Doskonalenia Nauczycieli… ciężko mi to przechodzi przez klawiaturę… zatrudniono osobę związaną z tak kontrowersyjną organizacją, jaką jest Młodzież Wszechpolska. Co więcej:

Zanin też jest wszechpolakiem od 1997 r., do grudnia był skarbnikiem zarządu MW. Działa też w związanym z MW stowarzyszeniu Akademia Orła, które np. w październiku zorganizowało wykład europosła Macieja Giertycha o tym, że teoria ewolucji jest fałszywa.

Centralny Ośrodek Doskonalenia Nauczycieli… nad nimi wszystkimi (nauczycielami) będzie jakiś Wszechpolak… w dodatku powiązania z owym niesławnym wykładem o fałszywości ewolucji… To jest potwarz dla każdego szanującego się nauczyciela, co oględnie zauważył Mirosław Sielatycki w omawianym artykule.

To jest żałosne, żeby ważne instytucje państwowe nie zatrudniały osób o najwyższych kwalifikacjach. A osób o kompetencjach dziesięciokrotnie przewyższających Pana Zanina byłoby w Polsce nie pięć, czy sześć, a dużo, dużo więcej, zatem jest w czym przebierać.

Ale po co… Lepiej uprawiać chów wsobny ideologii przy akompaniamencie katoprawicowego pochrząkiwania i strzec organizm przed obcymi białkami. Osoby z poczuciem misji bywają, jak widać, niebezpieczne dla zdrowia społecznego.

Na szczęście grozę całości załagodził, choć tylko nieco, sam Pan Zanin:

[...] mam bogate doświadczenie w pracy w administracji, i to mnie szczególnie interesuje. Poza tym działam w organizacjach, które zajmują się wychowaniem młodzieży. A w CODN nie będę nadzorował pracy żadnego z merytorycznych wydziałów.

Chodzi mi zwłaszcza o wytłuszczony fragment. Czas pokaże, jak zawsze, co będzie, ale mam nadzieję, że Zanin zachowa się jak profesjonalista i będzie zajmował kompetentne stanowiska tylko w sprawach, w których może być kompetentny. Jak wiadomo, polityków zbyt często nęci autorytarność wypowiedzi. Ci fanatyczni szczególnie często dają sie jej porwać.

Chłodny profesjonalizm jest tak bardzo teraz potrzebny naszej polityce :) i może to zaklęcie, które by go przywołało, powinienem był zawrzeć w życzeniach na Nowy Rok. :)

Chamstwo gadu-gadu i jabber jako antidotum

Opublikowany w Blog, Internet, Linux, Społeczeństwo by Surion E. w dniu grudzień 10th, 2006

jabber logoOczywiście gadu-gadu ma prawo do wyświetlania reklam i ma prawo do tego, żeby wymagać ich nieblokowania od użytkowników, ponieważ z tego się utrzymuje. Ma w związku z tym prawo zakazywać używania jakiegokolwiek innego komunikatora, niż dostarczanego przez siebie.

Z punktu widzenia osób, które mają świadomość istnienia np. takiego jabbera, jest to szczyt chamstwa. Pisze o tym ostatnio Luke Mica.

Otóż jest to zagadnienie podobne do tego z poprzedniego postu, ponieważ chodzi tu o przywyczajenia i zasady oparte o poczucie wolności.

Jabber jest dość dobry jako IM. Czemu więc większość osób używa gg?

Ludzie, przesiadajcie się na jabbera. :) Nawet komunikator wirtualnej polski oparty jest na nim :)

ZUS przegrał proces o jawność specyfikacji technicznej protokołu KSI MAIL :)

Opublikowany w Linux, Społeczeństwo by Surion E. w dniu grudzień 10th, 2006

Czasami ludzie mają dobre pomysły - chcą coś stworzyć, gdy im czegoś brakuje:

[..] grupa niezależnych programistów, z własnej inicjatywy, podjęła projekt zaprojektowania i wykonania oprogramowania będącego odpowiednikiem programu „Płatnik” także na inne niż Windows systemy operacyjne. Ta obywatelska inicjatywa miała na celu zmianę zupełnie niebywałej sytuacji, w której przepisy prawa skonstruowano w ten sposób, iż warunkiem wykonania, nałożonego na przedsiębiorcę ustawowego obowiązku jest zakupienie konkretnie wskazanego produktu ściśle określonego producenta – systemu operacyjnego Windows firmy Microsoft.

Dziwią określenia “niezależny programista” w kompozycji z “własną inicjatywą”? Na szczęście jednak są ludzie, którzy chcą coś robić, ponieważ sądzą, że dobrze jest owe “coś” zrobić.

Mamy tu do czynienia ze starciem między dwoma światami: świat otwartego oprogramowania i jego zasady kontra świat ssącej ze wszystkiego zysk firmy i jego zasady. Zaznaczę tutaj, że istnienie społeczności oprogramowania Open Source, linuksowej, itd., oparte jest na zasadzie w gruncie rzeczy demokratycznej (każdy ma głos, może coś wnieść, wolny dostęp), a postawa jej członków jest twórczo-świadoma. Ma cechy czegoś tak (nie)banalnego jak filantropia. Pojawia się więc problem, ilekroć ktoś lub coś (czyt. jakaś organizacja) blokuje tę kreatywność, która, mówiąc oględnie, dobrze służy ludzkości. Czołową taką organizacją jest oczywiście Microsoft. Na szczęście nawet Microsoft mięknie i powoli, z mozołem, zaczyna akceptować istnienie wolnego oprogramowania (o czym świadczy choćby współpraca z Novellem nad OpenOffice’em). To jest jeden aspekt sprawy.

W powyższym cytacie właśnie o Microsofcie mowa. Rzeczywiście to niebywałe :), że przepis wymaga posiadania Windowsa… Moim skromnym zdaniem wynika to po części z naiwności twórców przepisu, którzy sądzili, że wszyscy wszędzie mają oprogramowanie Gates’a, albo sobie je “jakoś” sprawią. Tak jednak nie jest i przepis stanowiący o interakcji obywatela z państwową instytucją nie powinien zmuszać do zakupu jakiegokolwiek oprogramowania. To jest drugi aspekt sprawy. Zdaje się, że banki już dawno to zrozumiały, skoro oferują swoje usługi on-line niezależnie od platformy.

Wracając do cytatu powyżej. Okazało się, że dane o Płatniku są niejawne. Tak więc powołując się na przepisy państwa demokratycznego, p. Sergiusz Pawłowicz pozwał ZUS, a sąd w Mokotowie przyznał rację powodowi:

Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami - dziś Sąd Rejonowym dla Warszawy - Mokotowa ogłosił wyrok w sprawie z powództwa Sergiusza Pawłowicza przeciwko ZUS o udostępnienie specyfikacji technicznej protokołu KSI MAIL (por. również: O Płatniku i ZUS z neutralnością i otwartością w tle). Sąd przyznał rację Sergiuszowi. Ta sprawa ma kolosalne znaczenie, gdyż tego typu procesów cywilnych związanych z udostępnieniem informacji publicznej nie ma w Polsce jeszcze zbyt wiele. Interesujący dla badaczy jest również przedmiot sporu - specyfikacja techniczna.

Całość, dość obszerną, można przeczytać tutaj. Wyrok sądu cieszy, bo, jak zauważył jeden z rozmówców w komentarzach pod artykułem:

Wyrazić w tym miejscu należy nadzieje, że rozstrzygnięcie niezawisłego sądu w sprawie z powództwa Sergiusza Pawłowicza będzie czytelnym sygnałem, że tego typu praktyki publicznych instytucji nie będą więcej tolerowane”.

W procesie poruszano kilka innych istotnych problemów, ale te są dla mnie mniej interesujące, niż “n-te aspekty sprawy”, zaznaczane wyżej:

  1. OpenSource ma rację bytu i powinien być dostrzegany przez państwo. Co więcej, państwo mogłoby dostrzegać tu nadzieję dla siebie :) i obniżać koszty administracyjne.
  2. Państwu nie wolno zmuszać obywatela do zakupu konkretnych produktów.

Może to jakaś zapowiedź zmian na lepsze. Takich zapowiedzi niemało. Np. Finlandia przesiada się na OpenOffice’a :)

Demokracja olewcza, demokracja podła, demokracja chamów

Opublikowany w Polityka, Społeczeństwo by Surion E. w dniu listopad 5th, 2006

Przypadkiem dziś z rana przeczytałem artykuł na onecie, w którym Jan Rokita wypowiada się w taki sposób o aborcji:

Roman Giertych reprezentuje pogląd, który jest grą i w który nie wierzy większość Polaków, to jest propagandowa zabawa, to jest giertychowska propaganda bez znaczenia. Bezwzględny zakaz jest niemożliwy do przeprowadzenia, to jest niemoralne.

Mam wrażenie, że p. Rokita ma tutaj dużo racji, zwłaszcza w świetle wypowiedzi Giertycha:

Dzieci nie można zabijać, nawet jeśli ciąża pochodzi z gwałtu, to jest pogląd katolicki i każdy katolik powinien się w tej kwestii ze mną zgodzić.

sapientia.jpegMoże i katolik powinien. Ale nawet on nie powinien być do niczego zmuszany, skoro Bóg dał mu wolną wolę. No i co z niekatolikami? Oni nie muszą się z Giertychem zgadzać, co ów, zdaje się, w swojej wypowiedzi uwzględnił. Niestety niekonsekwetnie domaga się, by również niekatolików zmusić do przestrzegania katolickich zasad. To właśnie jest nieprzykładne i niemoralne. Czy jego postępowanie oznacza, że demokracja ma prawo olewać indywidualność przypadków?

Działalność LPR, Radia Maryja, itp., stale potwierdza moją opinię o moralności katolickiej (w tzw. wykonaniu powszechnym, bo są jeszcze chlubne przypadki), jako moralności słabej, pozbawionej pewności siebie i fanatycznej. Bo tylko moralność słaba musi budować wokół siebie mury i wzorować się na tzw. “wszystkich”. Zwracam na to uwagę, bo działania Giertycha i spółki dążą do tego, aby każdy mógł powiedzieć, że “wszyscy” robią tak i tak, że “wszyscy” myślą to i to, i w konsekwencji “on też”. Prowadzi to w istocie do degradacji moralności i jej upodlenia, do jej zaniku, i zamiany w jakiś behawioryzm populacyjny. Szkoda, że nie dążą do tego, by ludzie byli moralnie pewni siebie, z przekonania. I żeby podchodzili do rzeczywistości krytycznie (powtarzam to do znudzenia :)). Taka Moralność Standalone byłaby o wiele przydatniejsza światu.

Nieomylność kościoła, czyli o tym, jak Watykan podpisał konkordat z nazistami

Opublikowany w Polityka, Społeczeństwo, Wiedza by Surion E. w dniu sierpień 26th, 2006

W ramach odsłaniania twarzy kościoła i kwestionowania dogmatu o jego nieomylności, którego żaden papież nie odważył się naruszyć… obejrzyjcie kolekcję pięknych zdjęć obrazujących jedność kościoła i nazistowskich Niemiec.

Na tym zdjęciu na przykład widzimy podpisywanie wzmiankowanego w tytule konkordatu.

A tutaj salutujący księża.

Dzisiaj mówi się: “Ależ bądźmy miłościwi i wybaczmy błędy przeszłości! Cóż mogli zrobić ci biedni ludzie, wplątani w wir historii!”.

Jak to co? Jak ktoś, k***a, mógł nie widzieć, że rasizm i antysemityzm to nienawiść? A zwłaszcza ludzie szkoleni w miłości do bliźniego!?

Nie rozumiem, jak można utrzymywać zasadę nieomylności w obliczu którejkolwiek z tych fotek. SKANDAL!