Chodzące DNA i kinezyny - luźne, poobiednie skojarzenia o ewolucji i pięknie molekuł
“Przypowieść” o zegarku na pustyni mówi, że z samego faktu obecności na pustyni tak złożonego i różniącego się od otoczenia przedmiotu wnioskujemy o jego konstruktorze. W ten sposób ze złożoności świata wnioskujemy, że istnieje Konstruktor, alias Bóg. Nie zgadzam się z tym poglądem głównie dlatego, że przypomina przekonania paranoików, którzy w różnych zdarzeniach doszukują się innych sił, niż można znaleźć rzeczywistości. Dla przykładu, prościej zwalić coś na Lożę Masońską i jej manipulacje polityczne, niż przyjąć do wiadomości nieudolność rodzimych polityków. Tak też jest z teorią ewolucji. Sprzeciw wobec niej wynika głównie z tego, że:
-
nie chcemy mącić sobie w głowie nowymi teoriami, jakkolwiek bardzo słusznymi, chcemy natomiast zachować dotychczasowy stan myśli i poglądów, jakkolwiek niesłusznych. Nazwijmy to lenistwem światopoglądowym;
-
nawet obserwując złożoność świata, zatrzymujemy się na pewnym etapie, myśląc sobie: “Mój Boże, wszystko jest takie niepoznane i tak skomplikowane, tak misterne i akurat do siebie pasuje, że ktoś musiał wszystko ułożyć”. To możemy nazwać niepogłębioną refleksją, a dlatego, że złożoność świata biologicznego wyjaśnia teoria ewolucji. Nie mam zamiaru rozwodzić się nad samą teorią ewolucji. Napisano o niej dość dużo, dość rozwlekle i dość szczegółowo, można łatwo znaleźć odpowiednie źródła.
Mam za to zamiar wskazać na molekułę i badania, które dadzą do ręki argument ludziom z drugiego punktu.
Kinezyny! Są fenomenalne… Wyglądają jak ludzik kroczący po mikrotubuli. Filmik z czymś takim był kiedyś na youtube, znalazłem go przez bloga Migg, ale linki u niej się zdezaktualizowały. Całość dostępna jest pod tym adresem. Rzeczony “ludzik” jest mniej więcej w połowie.
Te i inne zjawiska, obserwowane na poziomie molekularnym, wywołują zdziwienie, ba!, zadziwienie! To samo, które kiedyś szokowało Indian, gdy oglądali wielkie żagle i same statki, widzieli jazdę konno, broń palną. Myśleli, że “biali to bogowie”. Te czasy i takie reakcje nie minęły do dziś, jak się okazuje…
Wbrew temu jednak, naukowcy wzięli pod lupę cząsteczki i stworzyli metodę, którą potrafią sami zrobić molekułę spacerującą po innej molekule. Donosi o tym Nature, a za nim NewScientist. Zamiast budować ją z aminokwasów, badaczne zrobili ją z zasad nukleinowych i uzyskali dobry efekt. Polecam artykuł. Lepiej, co prawda, ten z NewScientist, bo nature ogranicza dostęp dla placówek naukowych.
Tak więc kolejny magiczny element świata biomolekularnego został oswojony. Tak jak Indianie oswoili później strzelby. Po co cały ten ambaras?




